/

Honeypoty w praktyce reaktywacja: Autor przyznaje mi rację!

Honeypoty w praktyce reaktywacja

Autor przyznaje mi rację, ale mojej recenzji dalej nie publikuje!

Honeypoty w praktyce reaktywacja nadchodzi. Kiedy kilka miesięcy temu opublikowałam moją miażdżącą recenzję książki z Security Bez Tabu, niektórzy pukali się w głowę. „Jak możesz tak ostro krytykować branżowego eksperta?” – pytali. Ja jednak wolałam opierać się na faktach, wytykając lanie wody, brak screenów, błędy w kodzie i kopiuj-wklej z dokumentacji. I wiecie co? Okazało się, że miałam rację. Co więcej – sam Wojciech Ciemski właśnie to przyznał.

Zanim jednak otworzymy szampana na cześć rzetelnej krytyki w polskim IT, przyjrzyjmy się pewnemu niezwykle zabawnemu zjawisku. Zjawisku, w którym autor korzysta z twojej darmowej pracy QA (Quality Assurance), naprawia na jej podstawie swój produkt, zapowiada, że nadciąga Honeypoty w praktyce reaktywacja, ale… twojej opinii o książce oficjalnie nigdzie nie publikuje.

Opinia o Honeypoty w praktyce, data wystawienia 12.05.2026
Opinia o Honeypoty w praktyce, data wystawienia 12.05.2026

Pierwsze wydanie „Honeypotów w praktyce” vs. reaktywacja na profilu Security Bez Tabu

Zróbmy małe porównanie. W moim tekście wypunktowałam publikację bez znieczulenia. Zwróciłam uwagę na brak schematów, niedziałające komendy (klonowanie repozytorium po http zamiast https), niebezpieczne instrukcje jak instalowanie wszystkiego jak leci z flagą -y, ogólny chaos oraz bezpośrednie wklejki z dokumentacji i AI.

A teraz spójrzmy na najnowszy wpis Wojciecha Ciemskiego, w którym zapowiada „Wydanie II” ksiązki. Wojtek pisze:

„Honeypoty w praktyce ukazały się zaledwie kilka miesięcy temu.

I praktycznie od momentu premiery zacząłem je poprawiać. Część zmian wynikała z pierwszego feedbacku Czytelników. Część z tego, że kiedy wreszcie dostałem gotową książkę do ręki, sam zacząłem patrzeć na nią inaczej (…) Laboratoria, które należało przebudować. Instrukcje, które trzeba było doprecyzować (…). Miejsca, w których książka mogła być bardziej praktyczna, bezpieczniejsza i po prostu lepsza. Było też sporo sugestii od Pszczółki Beeatki.”

Tłumacząc z języka marketingowego na polski: wypuściłem niedopracowany produkt, czytelnicy zrobili mi darmowe code-review i audyt bezpieczeństwa, więc musiałem przepisać książkę.

Z jednej strony – szacunek za uderzenie się w pierś. Zrozumienie, że książka musi być „bezpieczniejsza” i że laboratoria trzeba „przebudować”, to krok w dobrą stronę. Ale z drugiej strony…

Security Bez Tabu, post sprzedażowy na Linkedinie, dostęp 15.08.2026
Security Bez Tabu, post sprzedażowy na Linkedinie, dostęp 15.08.2026

Gdzie jest moja opinia na słynnym „Wall of Fame”?

Skoro Wojciech Ciemski publicznie przyznaje, że moje sugestie miały realny wpływ na to, że e-book musiał doczekać się gruntownego remontu, to rodzi się jedno, bardzo ważne pytanie: dlaczego wciąż nie publikuje wszystkich ocen?

Jeśli sprawdzimy, jak wyglądają oceny publikacji na oficjalnej stronie sprzedażowej app.easy.tools/walls/honeypoty-w-praktyce, zobaczymy niemal wyłącznie starannie wyselekcjonowane laurki z 5 gwiazdkami. Skoro sam Wojciech Ciemski pisze, że „Część zmian wynikała z pierwszego feedbacku Czytelników”, to jaki był ten feedback, skoro na Wallu same achy i ochy? Gdzie są te recenzje, które wpłynęły na przebudowę laboratoriów i poprawę bezpieczeństwa?

Czyżby transparentność w branży cybersec kończyła się tam, gdzie zaczyna się lejek sprzedażowy? Łatwo jest rzucić w poście uśmiechnięte „dzięki za sugestie Pszczółko Beeatko”, gdzie większość moich znajomych już wie, że jestem współwłaścicielką Pasieki na Roztoczu, ale zamieszczenie linku do recenzji, która punktuje luki w wiedzy za 57 PLN, to już widocznie zbyt duże ryzyko wizerunkowe.

Marketingowy fikołek i płatne testy na produkcji

Najciekawszy w tym wszystkim jest jednak sam post sprzedażowy SBT (Security Bez Tabu). Zamiast komunikatu: „Słuchajcie, przepraszam, pierwsze wydanie to była w zasadzie płatna beta, muszę to naprawić”, dostajemy narrację o niesamowitej okazji. Szykuje się swoista Honeypoty w praktyce reaktywacja, a my dostajemy ofertę specjalną!

Kup teraz pierwsze wydanie, a zaktualizowany ebook dostaniesz „bezpłatnie”! Co więcej, autor zapowiada, że nowa wersja będzie droższa, bo starą „wycenił za tanio”.

Zapłacenie 57 zł za PDF-a, w którym uczy się instalowania zależności poleceniem apt-get install -y i wkleja niedziałające linki do GitHuba, to faktycznie była cena „za tania”… ale chyba dla autora. Ja, jako czytelnik, przepłaciłam jak za mokre zboże i po prostu sfinansowałam mu testy na produkcji.

Podsumowanie: Nowe „Honeypoty w praktyce” – czy warto czekać?

Cieszę się, że moja recenzja zmusiła autora do refleksji i solidnej pracy nad błędami. To dowód na to, że warto pisać prawdę, nawet jeśli jest ona niewygodna dla głośnych nazwisk w branży.

Jeśli jednak autor korzysta z uwag czytelników, przebudowuje według nich swój płatny produkt, a potem sprzedaje go drożej – to powinien mieć na tyle cywilnej odwagi, by podlinkować pełną krytykę na swoim wallu sprzedażowym. W końcu, jak to w cyberbezpieczeństwie – logi nie kłamią, a transparentność to podstawa.

Zobaczymy, czym uraczy nas zapowiadana nowa wersja książki Honeypoty w praktyce wydanie II. Oby tym razem było w nim więcej praktyki, a mniej lania wody. Na pewno to sprawdzę. O ile dostanę e-booka zamiast bana 😉

Share this post:

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *